RSS
niedziela, 19 grudnia 2010
Tomasz Dziubiński nie żyje

Producent i wydawca, najważniejszy człowiek krajowego rynku muzyki metalowej, zmarł 16 grudnia po długiej i ciężkiej chorobie. Artyści i fani zawdzięczają mu bardzo wiele

Zmarł w szpitalu w Gliwicach, w wieku zaledwie 49 lat. Wiadomość o jego śmierci błyskawicznie rozeszła się po wszystkich serwisach internetowych poświęconych muzyce. Nic dziwnego, bo gdyby nie Tomasz Dziubiński, polska scena rocka i metalu wyglądałaby zupełnie inaczej.

Zaczynał we wczesnych latach 80. jako dziennikarz muzyczny (m.in. w Radiu Katowice), ale szybko zapragnął nie tylko opisywać, ale i współtworzyć muzyczny świat.

- To był rok 1980 albo 1981. Kat był jeszcze wtedy zespołem instrumentalnym. Po jednym z koncertów Tomek poprosił mnie o wywiad. Pamiętam, że siedzieliśmy na przystanku pod Spodkiem i rozmawialiśmy o Deep Purple, jak się okazało naszym ulubionym wtedy zespole. Zapytał czy mógłby być naszym menadżerem. Od Kata zaczęły się wszystkie jego działania menadżerskie i produkcyjne. Razem stworzyliśmy wiele płyt i projektów. Później się rozstaliśmy, kłóciliśmy, procesowaliśmy. Był czas, że nawet byliśmy wrogami, ale potem znów zaczęliśmy pracować razem. I w ostatnich latach było bardzo profesjonalnie i przyjemnie, gdy Tomek wydawał wznowienia płyt Kata i nasz ostatni album - wspomina Piotr Luczyk, założyciel zespołu Kat, klasyka polskiej muzyki metalowej.

Dzięki Dziubińskiemu sukces odniosło zresztą więcej zespołów z tego nurtu, wydając płyty w kraju i za granicą. W 1987 roku założył w Katowicach Metal Mind Productions, która jest dzisiaj jedną z najważniejszych w kraju niezależnych wytwórni muzycznych - ma na koncie ponad 10 milionów sprzedanych płyt. Wydawał płyty i organizował koncerty. W 1986 r. wymyślił Metalmanię, dziś największy festiwal muzyki metalowej w Europie Środkowo-Wschodniej. W 1987 r. po raz pierwszy sprowadził do Polski Metallikę, a w 1991 r. zorganizował na Stadionie Śląskim festiwal Monsters of Rock, którego gwiazdą było AC/DC - był to pierwszy w naszym kraju wielki koncert stadionowy z udziałem prawdziwych gwiazd zza granicy. Jego agencja koncertowa sprowadziła też do Polski m.in. Deep Purple, Faith No More, Yes i Black Sabbath. Był wydawcą pisma "Metal Hammer", najdłużej - bo już od 20 lat - ukazującego się polskiego magazynu poświęconego muzyce.

Z wieloma znakomitymi artystami Dziubiński znał się prywatnie i przyjaźnił. Jednym z nich jest Ian Gillan, wokalista legendarnego Deep Purple, który swoją ostatnią solową płytę zatytułował "One Eye To Morocco". Tego zwrotu ("jedno oko na Maroko") nauczył Gillana Dziubiński.

- O Metalmanii słyszałem nawet mieszkając w Holandii, od tamtejszych metalowców. On prowadził w Spodku Metalmanię, a ja Rawę Blues. Nigdy nie wchodziliśmy sobie w drogę, korzystaliśmy ze swoich doświadczeń. Był pasjonatem , starał się robić rzeczy, które miały sens. Świetnie się rozwijał, jego śmierć bardzo mnie zaskoczyła i zasmuciła. Szkoda, że tak wcześnie odszedł, bo pewnie dużo jeszcze by dla muzyki zrobił - mówi Irek Dudek.

Dziubiński zajmował się nie tylko muzyką metalową. W ostatniej dekadzie zawojował rynek reedycji i wydawnictw specjalnych. Współpracował z całą dzisiejszą i niegdysiejszą pierwszą ligą polskiego rocka.

- W tej dziedzinie był mistrzem. Te boksy i zestawy były wspaniale przygotowane, były też natchnieniem do tego, jak można wydawać płyty - mówi Sławek Pakos, szef wydawnictwa Manufaktura Legenda i firmy Ticket Pro. Dziubiński wydał m.in. zestawy płyt grup TSA, Acid Drinkers, Exodus, Tadeusza Nalepy, Irka Dudka i Johna Portera. Najwięcej, bo aż 60 wydał Józefowi Skrzekowi i jego grupie SBB.

- Tomasz zrobił dla nas bardzo dużo, chyba najwięcej od czasów Franciszka Walickiego, który pomagał nam na samym początku - opowiada Skrzek. - Był świetnym producentem, prawdziwym zawodowcem. Ale był też bardzo wrażliwy, przeżywał muzykę, wzruszał się na koncertach. W ostatnim czasie bardzo dużo rozmawialiśmy, bywał na moich koncertach, kiedyś spotkałem go nawet w Koniakowie, gdzie grałem z góralami. Dlatego na ostatniej płycie SBB napisałem, że dziękuję mu za wierność. Tomek pozostaje ze mną forever. Na zawsze.

10:21, marcin.babko
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 grudnia 2010
Orb i Gilmour

Rzeczywistość ściga sny
Gitara i głos Pink Floyd na jednej płycie z mistrzami muzyki neo-ambient. Dla wielu fanów ta płyta to spełnienie marzeń

Fani określonych gatunków muzycznych często robią sobie własne rankingi i zestawienia – nie tylko listy topowych utworów czy płyt, ale też wyimaginowane konfiguracje ulubionych muzyków, tzw. zespoły marzeń. Swego czasu w moim dream-bandzie grali razem Gilmour i The Orb. Wyimaginowana muzyka brzmiała lepiej niż krążek, który właśnie kręci się w moim odtwarzaczu, ale rzeczywistość rzadko dorasta marzeniom. Dobrze chociaż, że ma ambicję je ścigać.
Czy trzeba ich przedstawiać? Gilmour to gitara i głos Pink Floyd, a The Orb od 20 lat zasiadają na Olimpie muzyki neo-ambient. Swego czasu nazywani byli „Pink Floyd ery rave” i nawet przerabiali klasyczne floydowskie kawałki na elektroniczną modłę.
Ta współpraca zaczęła się od jednej piosenki, ale rozrosła do całej, 50-minutowej płyty. Złożyły się na nią dwie suity: „Metallic Side” i „Spheres Side”. Formy są otwarte, nikt nie bawi się w podziały na zwrotki i refreny, nie ma też stylistycznych ograniczeń. Od ambientu przez psychodeliczny rock i dub, aż po taneczne rytmy elektroniczne. Czyli wszystko to, czego mogliśmy się po takim spotkaniu spodziewać. Bo żadnych niespodzianek ta płyta niestety nie przynosi.

The Orb feat. David Gilmour
Metallic Spheres
wyd. Columbia/Sony-BMG

21:22, marcin.babko
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 listopada 2010
tego słucham: Elvis Costello

Legendarny muzyk swój najnowszy album nagrał w Nashville. Ta płyta to hołd dla amerykańskiej tradycji muzycznej

Elvis Costello nie należy do najpopularniejszych muzyków świata, a jeśli już gości na pierwszych stronach gazet, to raczej jako mąż swojej żony, megagwiazdy pop-jazzu, Diany Krall (jest zresztą również współproducentem jej płyt i współkompozytorem piosenek). Jest jednak postacią wielce zasłużoną i to dla wielu muzycznych gatunków. Zaczynał od punk-rocka i był jedną z najbardziej wyrazistych postaci tego ruchu w Wielkiej Brytanii końca lat 70. Potem jego piosenki trudno już było zakwalifikować do jednego nurtu: słychać w nich zarówno rock, jak folk, jazz, pop i wpływy klasyki. Współpracował z największymi, od Briana Eno po Paula McCartneya.
Jego nową płytę, podobnie jak poprzednią "Secret, Profane & Sugarcane", wyprodukował legendarny T-Bone Burnett. Ta jest dużo lepsza od poprzedniczki. Gościnnie zagrali tu m.in. Marc Ribot i Buddy Miller. Album powstał w Nashville - muzyka country, choć obecna, nie jest tu jednak dominantą. Ta płyta to hołd dla rock'n'rollowej tradycji, hołd dla Ameryki. Słuchając tekstów też podróżujemy przez historię. Costello śpiewa o ludzkiej chciwości, a swoje opowieści umieszcza w  różnych, najczęściej kryzysowych czasach. Przy takiej muzyce fanom nie straszny jednak żaden kryzys.

 

Elvis Costello

National Ransom
wyd. Universal

19:49, marcin.babko
Link Komentarze (1) »
środa, 11 sierpnia 2010
jak utrzymać dinozaura?

z rozmowy z Dinosaur Jr.:
- co trzeba zrobić, by utrzymać zespół przez tyle lat?
- najlepiej się rozpaść. a potem reaktywować

 

(basista Lou Barlow, Off Festival 2010)

08:22, marcin.babko
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 lipca 2010
tego słucham: Południca

Najpierw zobaczyłem i usłyszałem ich na koncercie. Zrobili na mnie wielkie wrażenie. Świadomie i z radością grali muzykę oryginalną i własną. Przed rokiem wygrali Maj Music Festival - nagrodą było nagranie i wydanie pierwszej płyty. Album właśnie się ukazał.

W wersji studyjnej ta muzyka przekonuje tak samo, jak na żywo. A może nawet bardziej. Nie traci energii, zyskuje dzięki produkcyjnym zabiegom. Łączy tradycyjne instrumentarium ludowe z elektronicznymi brzmieniami. Środkowoeuropejski avant-pop, dziki folk i mroczna psychodelia, co chwilę rozjaśniane przez humor i zdrowy dystans. Jest tu miejsce na blues, są obrzędowe, pogańskie zaśpiewy i szalone zawodzenia. Mnóstwo porywającej muzyki i czarodziejskiego klimatu, który tworzy własny, wciągający świat. Nic dziwnego, że zaproszenie do niego przyjął też Mateusz Pospieszalski, który gościnnie zagrał na saksofonie i klarnecie basowym. O tym zespole będzie jeszcze głośno!

 

 

Południca

Spóźnione wejście w 21. wiek

wyd. W Moich Oczach

20:15, marcin.babko
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 lipca 2010
tego słucham: nowy Hancock

Projekt wyobraźni
Jazzowy klasyk zrobił sobie tą płytą piękny prezent na 70. urodziny. Dobrze, że my też możemy uczestniczyć w celebracji jubileuszu i słuchać świetnych wersji mistrzowskich utworów

- Muzyka naprawdę jest uniwersalnym językiem. Na "The Imagine Project" w pełni dajemy temu wyraz, łącząc w piosenkach rozmaite kultury oraz pozytywną kreatywną ekspresję. Mam nadzieję, że muzyka posłuży za metaforę akcji podejmowanych przez mieszkańców tej wspaniałej planety i jako apel do życia w harmonii na wszystkich poziomach - wyznaje Hancock.
70-letni muzyk jest już prawdziwym klasykiem – nie tylko jazzu, ale całej pop-kultury. Jego najnowszy album to  dzieło znakomite, niemal genialne. Pianista sięgnął po ważne piosenki swoich ulubionych artystów, od Johna Lennona i Boba Dylana, po Petera Gabriela i Boba Dylana. Znakomite w oryginalnych wersjach, tutaj na nowo odkrywają swą maestrię. Wszystkie dodatkowo zabarwione wszystkimi kolorami tęczy world-music, potwierdzają słowa Hancocka o uniwersalnym języku dźwięków.
Nagrywał w Indiach, Europie, Ameryce Północnej i Południowej. Zaprosił muzyków z całego świata. Precyzyjny, multigatunkowy miks urzeka od pierwszych dźwięków fortepianu w „Imagine”. Dalej jest „Don't Give Up”, chyba najpiękniejszy utwór na płycie – w rolę Petera Gabriela mistrzowsko wciela się John Legend, a partie Kate Bush śpiewa, tu niespodzianka, pop-gwiazdka Pink (występuje też w „Imagine”, tym razem wspólnie z Sealem). Pozostałe kolaboracje gości dziwią tylko teoretycznie, gdy zestawi się ich nazwiska w jednej piosence (np. Tinariwen i Los Lobos). Bo w samej muzyce wszystko się zgadza. Perfekcyjnie.

 

Herbie Hancock
The Imagine Project
Sony Music

14:17, marcin.babko
Link Dodaj komentarz »
Podsumowanie Open'era

Muariolanza jako jedyny polski zespól na liście 8 największych wydarzeń festiwalu:)

 

Natalia Skoczylas www.wiadomosci24.pl
Poszłam na Alter Space po radosnych doświadczeniach z Oranżadą, która zaskoczyła zacnym koncertem. I po raz drugi raz było zachwycająco - pełny namiot, piękna muzyka, dobre teksty, świetna atmosfera - występ marzenie, który nie chciał się skończyć i z którego nikt nie rezygnował, nawet kiedy Mando Diao grało już na głównej scenie. Muariolanza zagrała przekrojowy koncert, sięgnęła do wszystkich (aż trzech) swoich płyt i zapowiedziała nowy album. W takich chwilach nie ma wątpliwości, że w Polsce jest sporo utalentowanych zespołów, a jazz to jeden z gatunków, który mamy we krwi. Fantastyczne kompozycje łączyły funky z jazzem, hałas z ambientem, trąbki z melodikami, bębny z szybkimi gitarami. Alter Space wypełniony po brzegi dawał dobry sygnał tego popołudnia - festiwalowicze domagają się ambitnej, trudnej, wysmakowanej muzyki. Muariolanza podołała najbardziej wymagającym z nich.

cały tekst:)
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/podsumowanie_heineken_opener_festival_ranking_najlepszych_147828.html

14:15, marcin.babko
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 czerwca 2010
Pasimito: premiera płyty na Open


wpływamy

wypływamy

wysyłamy pierwsze sygnały

z wydawnictwa Falami

Debiutem wydawniczym Falami jest „Rumi”, pierwsza płyta zespołu Pasimito. To rewelacyjne połączenie folku, ambientu i jazzu z mistycznymi tekstami Rumiego, perskiego poety z 13. wieku. Wszystko w formie melodyjnych, przebojowych piosenek. Koncert premierowy w czwartek 1 lipca na Open'er Festival w Gdyni (scena Alter Space). Tego samego dnia album trafi do sprzedaży (dystrybucja Sonic Records).

Singla „Szachownica miasta” można posłuchać na www.myspace.com/pasimitorumi i www.pasimito.mp3.wp.pl .


Założycielem wydawnictwa Falami jest Marcin Babko: muzyk i autor tekstów (Muariolanza), dziennikarz muzyczny (Gazeta Wyborcza, Prime), tłumacz literatury czeskiej i słowackiej.
Nakładem Falami ukazywać się będą płyty (w tym roku jeszcze m.in. czwarta płyta Muariolanzy i debiut St. James Hotel) i książki (w przygotowaniu najnowsza powieść Michala Hvoreckiego „Dunaj w Ameryce”).

 

Pozdrawiamy i zapraszamy na koncerty na Open'er Festival

(scena Alter Space):

Pasimito (premiera płyty "Rumi") w czwartek 1 lipca o godz. 22.30

Muariolanza w piątek 2 lipca o godz. 19


wszystkiego dobrego!
Falami Wydawca Marcin Babko
marcin@falami.pl


Wpływamy. Falami






13:43, marcin.babko
Link Komentarze (2) »
środa, 30 grudnia 2009
Muariolanza na Nowy Rok


Witam wszystkich przyjaciół zespołu Muariolanza. Oto krótkie podsumowanie mijającego roku:

2009 był bardzo dobry dla Muariolanzy. Zespół wydał trzecią, powszechnie uznaną za najlepszą jak dotąd, płytę, „Wszystko będzie inaczej”.
Wszystkie media oceniły album bardzo wysoko: kilkanaście pozytywnych recenzji można przeczytać na www.muariolanza.pl . Ostatnie dotarły z Dużego Formatu Gazety Wyborczej (- Porywająca mieszanka jazzu, funky, reggae, punk rocka, jungle, rytmów klubowych, transu, ambientu, psychodelii i Bóg wie, czego jeszcze. Wbrew pozorom mieszanka jest jednak doskonała, a nawet wytrawna, bo stylistycznie spójna, a do tego pełna energii – napisał Tomasz Handzlik) i portalu gery.pl (- Jazz stanowi tu punkt wyjścia do atrakcyjnego i nieprzewidywalnie eklektycznego dzieła – podsumowuje Łukasz Mijała).

Zespół koncertował w całej Polsce. Premiera płyty odbyła się 9 sierpnia na Off Festivalu (występ obok legendarnego Wire). Wkrótce po premierze album został Płytą Tygodnia w radiowej Trójce i Radiu Euro. Najważniejszy koncert tego roku grupa zagrała 22 listopada w warszawskim Studiu Polskiego Radia im. A. Osieckiej. Występ transmitowano na żywo.

Właśnie powstają teledyski do piosenek „Latający Czestmir”, „Leszek” i „Moje bloki”.
Wkrótce na www.youtube.com/muariolanza fragmenty koncertów z niedawnej trasy.
A już teraz na www.muariolanza.pl obejrzeć można koncertowe zdjęcia z 2009 r.

W rozgłośniach radiowych w całym kraju słuchać można nowej, singlowej wersji piosenki „Latający Czestmir”. Piosenka jest drugim singlem z płyty „Wszystko będzie inaczej”. Nowy remiks jest dziełem Pierre'a, perkusisty Muariolanzy i producenta płyty.
Piosenki można też posłuchać tu: www.myspace.com/muariolanza
tu: www.lastfm.pl/music/Muariolanza
i tu: www.muariolanza.mp3.wp.pl

Można też głosować na nią na Liście Przebojów Trójki – wystarczy wejść na stronę   http://www.lp3.polskieradio.pl , zalogować się i kliknąć na zakładkę „głosuj” - wśród piosenek do wyboru jest także utwór Muariolanzy.


Na przyszły rok Muariolanza zapowiada nowy, czwarty album. Zespół otrzymał już zaproszenia na kilka ważnych festiwali w Polsce i za granicą. Kolejne propozycje koncertowe napływają falami.


Muariolanza dziękuje wszystkim ludziom dobrej woli za udany rok 2009 i życzy jeszcze lepszego roku 2010!

12:47, marcin.babko
Link Komentarze (4) »
czwartek, 10 grudnia 2009
po trasie

w tym roku to już wszystko

Muariolanza skończyła trasę koncertową, było bardzo dobrze. Dziękuję wszystkim którzy byli na naszych koncertach, dziękuję tym, kórzy nas na nie zaprosili, dziękuję zespołowi, który jest coraz lepszy:)

jeden tekst wymyśliłem w drodze z Sopotu do Warszawy, może będzie z tego piosenka na nową płytę?

 

 

martwy pies leży na asfalcie

to już trzeci dzisiaj

nawet nie myślę

zrobiłaś za dużo

jest już za późno

dalej jadę sam

dalej

czekam

 

 

 

11:57, marcin.babko
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13